Próbuję otworzyć oczy huk rozlepianych powiek wiruje mi w Głowie
Powietrze jakieś takie cięższe chłepcę je chłepcę powoli Na zewnątrz i do środka
Chyba już pójdę tyłek przymarzł mi do schodka
Pierwsza myśl - o matko boska druga myśl - o ja idiotka
I znowu zamieszanie na chacie
I znowu zarzygane żółcią szmaty
Znowu tępa próba żyletki
Znowu wpierdol od taty
Już czwarta rano jak ten czas dziwnie leci
Jeszcze się ziemia trochę przekręci i znowu zaświeci słońce
O jak mi niedobrze ciągle w głowie słyszę głosy
Rozczochrane myśli odklejone paznokcie połamane włosy
Chyba już pójdę a wcale mi się nie chce
Burdel w mej głowie jak w damskiej torebce
I znowu zamieszanie na chacie
I znowu zarzygane żółcią szmaty
Znowu tępa próba żyletki
Znowu wpierdol od taty